Księga Gości

E-mail

2010-10-15 11:50:50
Za oknem jesień

Coś mnie dopadło i odczepić się nie chce. Cholerstwo smętne jakby na ośmiorniczkę do tyłka przyklejone. I tak się ciągnie za mną, niemiłosiernie, osłabiając coraz to bardziej na każdym kroku. I nic mi się już nie chce i mogłabym wciąż tylko spać. Koncentracje to chyba już na zawsze straciłam, skoro żadne nawet wspomnienie po niej nie pozostało.

Eh, Jesieni, czy przestaniesz łaskawie mordować promyczki słońca do których nieskromnie się zaliczam?

Wychodzenie z domu stało się dla mnie najgorszą mordęgą, więc tak tu siedzę, heh, z dnia na dzień powtarzając czynności tak prymitywne w swoim braku ambicji, że aż szkoda mi o tym opowiadać. Straciłam życie prywatne… choć nie! Właściwie to sama się go pozbyłam na rzecz rodziny. W domu nie dzieje się za dobrze, a ja za wszelką cenę chcę coś z tym zrobić, tak więc spędzam tu zdecydowanie więcej czasu. Staram się rozmawiać z tatą i niekiedy nawet mi to wychodzi(!), co jest przeogromnym sukcesem, gdyż nie jest to człowiek stworzony do prowadzenia dialogów (typ tak zwanego ‘zjadacza rozumów’, który to zawsze ma rację i zawsze wie wszystko najlepiej – zapewne takich znacie ;>). Z mamą przesiadujemy w salonie praktycznie całe dnie. Z nią znacznie lepiej się dogaduję (może dlatego, że ją interesuje to co mam do powiedzenia), tak więc ogromnie dużo rozmawiamy o byle duperelach i nałogowo oglądamy chyba wszystkie dostępne seriale kryminalne. Dziwne czasy nastały, oj dziwne. Bo przecież standardem było, że ja wróciwszy ze szkoły zamykałam się w swoim pokoju i siedziałam tam do poranka następnego dnia, kiedy to musiałam wychodzić do szkoły (już sama nie wiem co tam tyle robiłam – na pewno nie lekcje ;p), mama nigdy nie miała czasu na telewizję, bo całymi wręcz dniami zajmowała się pracami domowymi typu gotowanie, sprzątanie, pranie, a ojciec… ojciec po prostu był. Nikomu nie opowiadał o swojej pracy, swoich zainteresowaniach, swojej przeszłości… przynosił do domu pieniążki i po prostu sobie był.

Nieźle powywracało się do góry nogami, nie ma co~

Jednak to moje większe zrodzinnenie się choć przyjemne i całkiem satysfakcjonujące, nie powiem, całkiem zbija mnie teraz z tropu jeśli chodzi o myślenie na temat studii. Zawsze upierałam się, że wyjadę, że oby jak najdalej od domu i od rodziny, ale to było raczej za czasów chyba tak zwanego buntu młodzieńczego. W aktualnej sytuacji nie potrafię sobie jednak wyobrazić bym z uśmiechem satysfakcji wychodziła z tego mieszkania i jechała gdzieś w świat. Bo jak mam ich wszystkich zostawić, kiedy tak bardzo mnie potrzebują? Tak więc mam niecały rok na naprawienie tu wszystkich brudów, które tak bardzo przeszkadzają w życiu codziennym. Wolę nie myśleć co będzie jeśli nie zdążę. Lepiej trzymajcie kciuki ;3

Jak już wspominałam wszystko mnie smęci, wszystko mnie nudzi, na nic nie mam ochoty, jednakże znalazłam fun, który tak prędko mi się nie znudzi :D Zaczęłam ambitnie uczyć się do matury z biologii! Mam masę zapału i dwójkę przewspaniałych nauczycieli, którzy jeszcze bardziej mnie nakręcają, tak więc czego chcieć więcej? *^__^*  Smuci mnie w tym wszystkim tylko fakt, że swoją wiedzę wykorzystam jedynie na egzaminie maturalnym, bo to nie biologię studiować zamierzam (choć powoli zaczynam rozważać ^-^’’’). Nale wszystko w swoim czasie, przyszłość niech pozostanie zagadką :D

 

Jako, że z powodu braku ambicji, chęci i zapału nie mam do zaoferowania żadnych swoich prac, zdjęć, czy czegokolwiek, więc leniwie oprę się o tumblra by notce dodać trochę kolorów. Enjoy:

 

Sialala, no to siema.

Asia


Tagi: rodzina, szkoła, lenistwo, planowanie, niewesoło, nieogar, tumblr


skomentuj (0)



Tagi


Linki


Archiwum

2011
luty
2010
październik
lipiec
maj
marzec
styczeń
2009
grudzień
czerwiec
kwiecień
luty
2008
grudzień
listopad